Gra na Gieldzie.pl - Forum gieldowe - gielda,trader,forex,analizy
http://www.granagieldzie.pl/

"Katastrofa"samolotu z Prezydentem RP nad Smolenskiem Tu154M
http://www.granagieldzie.pl/viewtopic.php?f=34&t=297
Strona 13 z 369

Autor:  Fakty Smoleńsk [ 10 Cze 2010, 00:03 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Oto historia mego kraju.
Nigdy nie było tu jak w Raju.

A czasem nawet mam wrażenie,
że ciągle jestem na arenie.

Żyję w medialnym świecie kłamstwa.
Gdzie się pozornie nie lubi chamstwa.

Gdzie politycy mają zawsze racje,
lecz ja mam w dupie taką akcje!

Używam rozumu, nie wierze gazecie.
Nie słucham radia, co RMF plecie!

Nie słucham też Zet-ki i Ojca Rydzyka!
A Polsat to kibel co się nie zamyka!

W TVN-nie śmierdzi gnojem!
ale ja się ich nie boję.

Olewam z góry medialne gadanie
bo jestem Polakiem i mam własne zdanie!

I niech mi nie mówi wsza nadęta,
,że to nie rusek zabił prezydenta!

I nawet jeśli w rządzie się kłamie,
to mnie i tak propaganda nie złamie!

Bo kiedy giną niewinni ludzie
Polak nie może wyć jak pies w budzie!

Bo jak się widzi parszywe ryje,
to serce do walki szybciej już bije!

By nie dać prawdy pogrzebać hienom!
Co stoją za kraju polityczną sceną.

Więc wzywam Ciebie z imienia Polaku!
Nie bądź mięczakiem! Stań do Ataku!

Bo Polska ziemia od krwi jest żyzna!
Na zawsze Bóg, Honor i Ojczyzna!

Autor:  Admin [ 11 Cze 2010, 07:17 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Image

Zawiesia[ 3 liny ] ???
Katastrofa w Smoleńsku - sterowiec / helikopter / balon na miejscu katastrofy ?

Załącznik:
T12.jpg
T12.jpg [ 31.75 KiB | Obejrzany 16995 razy ]

Załącznik:
T22.jpg
T22.jpg [ 29.08 KiB | Obejrzany 20153 razy ]

Załącznik:
T47.jpg
T47.jpg [ 27.88 KiB | Obejrzany 16982 razy ]

Co to za liny - zawiesia ?
do czego służyły ?
dlaczego przemieszczają się ?

jedna z możliwych hipotez jest widoczna na początku tego filmu a także od 1.20 s.

3 osoby ???
film do obejrzenia na stronie 12 /Zamach w Smoleńsku ? - Katastrofa Samolotu- Najnowsza Analiza Audiowizualna /
Załącznik:
3 osoby.jpg
3 osoby.jpg [ 323.67 KiB | Obejrzany 16421 razy ]

Inna hipoteza ;[bardziej prawdopodobna]
liny - zawiesia służyły do przemieszczania elementów samolotu lub obracania ich na plecy!
czytaj strona 14 naszego forum /kadłub samolotu leży obok komisu.../


Trochę teorii o zawiesiach...
wygląd...
Załącznik:
zawiesia.jpg
zawiesia.jpg [ 80.56 KiB | Obejrzany 18165 razy ]

http://www.pasamon.com.pl/en/index.php? ... tegoria=16

Wytrzymałość zależna od koloru taśmy i kształtu ...

Załącznik:
zawiesia U.jpg
zawiesia U.jpg [ 31.75 KiB | Obejrzany 17895 razy ]

http://www.zawiesiapasowe.pl/zawiesia.html
PPH " AXAMER " oferuje Państwu zawiesia pasowe z włókien syntetycznych /poliester ,poliamid/ .

Nasze wyroby wykonujemy zgodnie z Europejską Normą EN-1492-1 oraz z Dyrektywą Maszynową 98/37/WE.
Spełniają one , na podstawie badań i prób wytrzymałościowych wykonanych przez Laboratorium Badawczo- Konstrukcyjne Zawiesi wymogi współczynnika bezpieczeństwa, który wynosi 7 : 1 .

Siła niszcząca /zrywająca/ zawiesie jest ponad 7-krotna od jego dopuszczalnego obciążenia roboczego DOR/WLL/.
Identyfikacja zawiesi występuje poprzez przypisanie odpowiedniego koloru taśmy do wartości DOR oraz kodu paskowego znajdującego się na taśmie.

Zawiesia wykonujemy w długościach od 1.0 do 10.0 m .

Możemy wykonać zawiesie o długości wg zapotrzebowania klienta.

Zawiesia wykonujemy od 1 t , 2t , 3t , 4t , 5t , 6t ,8t do 10t .


Po małym zapoznaniu się z tematem zawiesi
możemy stwierdzić że został zastosowany najmocniejszy układ w kształcie litery
U
i dodatkowo lina stabilizująca
Kolor ? widać elementy pomarańczowego,chociaż zawiesie może być wykonane w innych kolorach na potrzeby wojska
Podstawiając do tabeli -Kolor pomarańczowy,kształt litera U = 10 Ton
[ czyli siła zrywająca takie zawiesie to 70 Ton!
cały TU 154m waży - pusty 53 T a pełny 103 T ]

Załącznik:
T12-zawiesie.jpg
T12-zawiesie.jpg [ 63.13 KiB | Obejrzany 15000 razy ]

Załącznik:
T22-zawiesie.jpg
T22-zawiesie.jpg [ 53.73 KiB | Obejrzany 14978 razy ]


Załącznik:
zawiesia4.jpg
zawiesia4.jpg [ 173.15 KiB | Obejrzany 18023 razy ]

Załącznik:
zawiesia5.jpg
zawiesia5.jpg [ 154.32 KiB | Obejrzany 17639 razy ]

Załącznik:
zawiesia6.jpg
zawiesia6.jpg [ 170.8 KiB | Obejrzany 17725 razy ]

Załącznik:
migłowiec.jpg
migłowiec.jpg [ 105.6 KiB | Obejrzany 14487 razy ]

Smiglowiec MI-26 nad miejscem katastrofy samolotu TU-154 w Smolensku, 10 kwietnia 2010

TU-134 TRANSPORTOWANY PRZEZ ŚMIGŁOWIEC MI-26


Jak widać na kolejnym filmie, operatorzy mocujący zawiesie do transportowanych elementów zwykle ubierają się w czerwony kombinezon. Widzimy to na legendarnym filmie amatorskim1:24, gdzie ubrany na czerwono operator stoi za elementem podwozia, dokładnie w miejscu, gdzie jeszcze kilka minut przedtem znajdował się kadłub Tu-154M. Pozycja operatora wyznacza pilotowi śmigłowca miejsce nad którym powinien "wisieć", aby operator jak najszybciej i najpewniej mógł przymocować przygotowany do transportu element.
SMIGLOWIEC MI-26 HEAVY LIFT

Załącznik:
zawiesiaU.jpg
zawiesiaU.jpg [ 266.13 KiB | Obejrzany 13111 razy ]

Załącznik:
zawiesiaU1.jpg
zawiesiaU1.jpg [ 224.91 KiB | Obejrzany 13106 razy ]

Załącznik:
zawiesiaU2.jpg
zawiesiaU2.jpg [ 228.4 KiB | Obejrzany 12894 razy ]

Załącznik:
zawiesiaU3.jpg
zawiesiaU3.jpg [ 163.43 KiB | Obejrzany 11309 razy ]


Załączniki:
v9.jpeg
v9.jpeg [ 54.67 KiB | Obejrzany 11207 razy ]

Autor:  Expert [ 11 Cze 2010, 20:23 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

W co gra i u kogo pracuje autor większości zdjęć publikowanych w internecie ?
a że w coś gra widać po jego zdjęciach,facet w robieniu zdjęć pod max kątami i okrojonymi z każdej strony jest mistrzem taktyki
Załącznik:
aml.jpg
aml.jpg [ 34.78 KiB | Obejrzany 16241 razy ]

http://www.forum.smolensk.ws/viewtopic. ... g#p6931805

Załączniki:
aml1.jpg
aml1.jpg [ 83.79 KiB | Obejrzany 16224 razy ]

Autor:  Fakty Smoleńsk [ 15 Cze 2010, 19:01 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M


Autor:  Expert [ 15 Cze 2010, 21:39 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Stenogramy rozmów z kokpitu Tu-154, które miały wykluczyć hipotezę celowego spowodowania katastrofy pod Smoleńskiem, w rzeczywistości ją uprawdopodobniły. Eksperci potwierdzają możliwość zakłócenia nawigacji samolotu, celowo wywołanej awarii lub podania fałszywych danych z wieży

`Zdecydowałem o ujawnieniu materiału, nie aby ten komuś coś wyjaśniał, tylko aby przerwać spekulacje i rozwiać dwuznaczną atmosferę tajemnicy' - mówił premier Donald Tusk, komentując fakt opublikowania zapisów rozmów z kokpitu prezydenckiego Tu-154. Niestety - stenogramy, pełne luk, nieścisłości i miejsc `niezrozumiałych' - `dwuznaczną atmosferę tajemnicy' wokół tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego i 95 pasażerów tylko zagęściły.
Co do jednego większość komentatorów jest zgodna: najbardziej zagadkowe jest ostatnie 15 sekund lotu, gdy po komendzie drugiego pilota Roberta Grzywny: `odchodzimy', Tu-154 gwałtownie zaczął tracić wysokość. Wcześniej lot przebiegał - jak się wydaje - bez komplikacji. Piloci byli spokojni, mieli świadomość pogarszającej się pogody, wiedzieli o trudnościach z lądowaniem rosyjskiego Iła-76. O 10.26, kwadrans przed katastrofą, kpt. Arkadiusz Protasiuk mówił: `W tej chwili, w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zajście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie'. Sześć minut później dowódca samolotu oznajmił: `Podchodzimy do lądowania. W przypadku nieudanego podejścia odchodzimy w automacie(czyli na automatycznym pilocie)
> Dlaczego nie odeszli
Wysokość decyzyjna - czyli poziom, na którym załoga musi ostatecznie zdecydować o lądowaniu - wynosi dla lotniska Smoleńsk-Siewiernyj 70 m. Polscy piloci, nie łamiąc procedur, zeszli na 100 m, potem na 90. Chcieli zapewne dla formalności sprawdzić warunki do lądowania. Na wysokości 80 m - a więc przed wysokością decyzji - mjr Robert Grzywna powiedział: `odchodzimy', dając sygnał do przerwania manewru lądowania. Tymczasem samolot z ogromną prędkością pionową (ok. 14 m/s) zaczął się obniżać. Dlaczego?
- Trzeba by sprawdzić w innych rejestratorach lotu, co w tym momencie zrobił pierwszy pilot. Zakładam dwie wersje: pierwszą, że zignorował rozkaz, mimo że to jego kolega był za to odpowiedzialny i do niego należała decyzja. Taką wersję obecnie często podaje się w mediach. Ja uważam, że było inaczej, że w tym momencie Arkadiusz Protasiuk podjął próbę odejścia z lotniska. Bez danych z rejestratorów parametrów lotu możemy jednak tylko spekulować.
Zdaniem emerytowanego pilota, kpt. Janusza Więckowskiego, jeżeli faktycznie piloci próbowali poderwać samolot, to w kluczowym momencie mogło dojść do awarii lub częściowego rozpadnięcia się silnika. Taka usterka tłumaczyłaby utratę kontroli nad Tu-154 i szybkie opadanie samolotu. Jeśli doszło do awarii, zarejestrować musiał to rejestrator parametrów lotu, którego zapisów dotychczas nie ujawniono.
Tak czy inaczej, niemożliwe wydaje się, by załoga po komendzie `odchodzimy' zdecydowała się na lądowanie. Po pierwsze: nie miała wówczas wystarczającej widoczności, po drugie: w zapisach rozmów zachowałaby się jakakolwiek reakcja na samobójcze obniżanie przez dowódcę maszyny wbrew komendzie drugiego pilota. Po trzecie wreszcie: według karty podejścia, na 70 m Tu-154 powinien odebrać sygnał bliższej radiolatarni, znajdującej się 1,1 km od pasa lotniska (dalsza radiolatarnia ulokowana jest w odległości 6,1 km od pasa). Tymczasem sygnał ten został odebrany, ale - uwaga - poniżej 20 m, trzy sekundy przed pierwszym uderzeniem w drzewa! Nawet niedoświadczeni piloci nie kontynuowaliby lądowania, nie otrzymawszy sygnału bliższej radiolatarni informującego ich, że są na odpowiednim pułapie i we właściwej odległości od pasa.
> FSB/GRU na wieży
Lektura stenogramów skłania również do pytań o zachowanie rosyjskich pracowników wieży lotów. - Moim zdaniem decyzje wieży były mocno spóźnione w stosunku do tego, co następowało.
Według redaktora miesięcznika `Lotnictwo', w ostatnich kilkudziesięciu sekundach lotu załogę pozostawiono samej sobie: kontrolerzy nie odradzali lądowania w Smoleńsku - jak twierdziły media - w żaden sposób nie ułatwiali też polskim pilotom schodzenia. Co więcej, niemal do końca wieża informowała, że Tu-154 jest `na ścieżce i kursie'. Kontroler smoleńskiego lotniska przekazał załodze komendę zaprzestania zniżania `101 horyzont' dopiero trzynaście sekund przed katastrofą (na wysokości 50 m!), a gdy maszyna była na 20 m i zbliżała się do drzew, padł komunikat nakazujący... odejście na drugi krąg.
- Jeżeli samolot schodzi poniżej ścieżki podejścia, operator na wieży powinien zareagować: `jesteś poniżej ścieżki zniżania'. Takiej reakcji nie było. Pytanie: dlaczego?
O tym, że na rosyjskiej wieży działy się dziwne rzeczy, świadczy kilka tajemniczych wydarzeń: zeznania rzekomego pracownika wieży kłamliwie oskarżającego Polaków o nieznajomość rosyjskiego, zniknięcie szefa kontrolerów na lotnisku i szefa zmiany (jeden z nich odszedł na emeryturę trzy dni po katastrofie, drugi rozpłynął się w powietrzu po zabraniu go przez nieokreślonego bliżej `mundurowego'), brak zgody Rosjan na przesłuchanie obsługi lotniska przez polskich prokuratorów, a wreszcie ujawniona przez `Fakt' obecność na wieży agenta rosyjskich służb specjalnych. To właśnie zagadkowy oficer - prawdopodobnie FSB lub GRU (Smoleńsk-Siewiernyj to lotnisko wojskowe) - towarzyszył dwóm kontrolerom, którzy - przypomnijmy - zniknęli. Polska prokuratura wojskowa potwierdziła co prawda, iż `bada ten wątek', ale biorąc pod uwagę, że po dwóch miesiącach od katastrofy Polakom nie udało się nawet przesłuchać ludzi naprowadzających Tu-154 na pas, nie należy spodziewać się ustalenia roli agenta FSB (GRU?) w tragicznym lądowaniu samolotu.
Zastanawiające, że pomocnik kontrolera wieży, Ryżenko, został oddelegowany na lotnisko Smoleńsk-Siewiernyj `do czasu zakończenia lotów 10 kwietnia'. Tak jest w protokołach zeznań.
Nawiasem mówiąc, w całej sprawie nie mniej od zamieszania związanego z wieżą lotów zastanawia dysproporcja między fatalną organizacją lądowania od strony rosyjskiej (brak oświetlenia, skromna obsada wieży i płyty lotniska) a ogromną liczbą funkcjonariuszy służb mundurowych i specjalnych będących rankiem 10 kwietnia w okolicach lotniska. Z raportu rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) wynika, że już po 13 minutach od katastrofy (czyli o 8.54) teren wypadku został otoczony przez 180 (!) członków służby zarządu spraw wewnętrznych obwodu Smoleńskiego i Federalnej Służby Ochrony. Tuż po katastrofie na miejscu byli też funkcjonariusze OMON - paramilitarnych sił specjalnych rosyjskiej milicji (w uzbrojeniu m.in. karabiny szturmowe, pistolety maszynowe i granatniki).
> Putin zagra stenogramami
W ujawnionych stenogramach dziwi wysoki stopień zaszumienia taśm. Na niektórych stronach dokumentu wyrażenia `niezrozumiałe' stanowią 20-30 proc. zapisu. To bardzo dużo w porównaniu z innymi nagraniami z rejestratorów lotu. Dla przykładu: rozmowy prowadzone w kokpicie Iła-62, który rozbił się w 1987 r. w Lesie Kabackim, zachowały się niemal w 100 proc. Czy zaszumienie to wynik ingerencji w czarne skrzynki, czy może miejsca `niezrozumiałe' zostaną odszumione przed wyborami? A może jedno i drugie?
- W stenogramach są momenty, w których nie wiadomo, kto wypowiada daną kwestię, nie wiemy, co jest treścią wypowiedzi, są całe sekwencje, pod które można podłożyć wiele różnych elementów - mówi Krzysztof Zalewski z miesięcznika `Lotnictwo'. - Z zaprezentowanego stenogramu na dobrą sprawę nic nie wynika. Nie wynika, że był jakiś nacisk, ale też, że go nie było. Powoduje to, że sytuacja jest otwarta. Napis na stronie tytułowej, że jest to wariant nr 1, przygotowuje nas, że prawdopodobnie będą inne warianty.
Wiemy, że obecnie toczy się kampania wyborcza. Daje to możliwość ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski. Umiejętnie manipulując przeciekami, można będzie sterować opinią publiczną. Nagle pojawią się treści, które będzie można włożyć w miejsca wykropkowane, zostaną zidentyfikowane osoby wypowiadające dane kwestie.
Zgodność z prawdą zaprezentowanych przez rząd stenogramów także budzi poważne wątpliwości. Przede wszystkim autentyczności dokumentów nie potwierdzili... sami Rosjanie. Poza tym na opublikowanych stenogramach brakuje podpisów Bartosza Stroińskiego - polskiego pilota wojskowego, który identyfikował w Moskwie głosy swoich nieżyjących kolegów z pułku. Jakby tego było mało, głos należący według Rosjan do szefa protokołu MSZ Mariusza Kazany (który na wiadomość o mgle miał powiedzieć m.in. `no to mamy problem') mógł być głosem zupełnie innej osoby. `To, że głos nienależący do załogi, który zarejestrowała czarna skrzynka Tu-154, należał do szefa protokołu dyplomatycznego MSZ, Mariusza Kazany, jest tylko sugestią. Nie potwierdzili tego polscy eksperci' - poinformowała rzeczniczka MSWiA Małgorzata Woźniak.
Co jakiś czas pojawiał się artykuł w rosyjskiej prasie, wypowiadali się rosyjscy fachowcy, którzy podając po kawałku fragmenty stenogramów, tworzyli obraz błędu pilota i nacisków. Potem wykorzystywała to prasa polska, gdzie też wypowiadali się różni eksperci, którzy budowali podobny obraz. Potem rosyjskie media cytowały te fragmenty, twierdząc, że Polacy już stwierdzili, iż przyczyną był błąd pilota. Możemy sądzić, że podobne działania będą podejmowane nadal.
> Procedura pisana krwią
Z wyliczeń ekspertów, dokonanych na podstawie czasów przelotu i wysokości ze stenogramów i raportu MAK, wynika, że tor lotu był zakłócony. Podobne zdanie ma mjr Waldemar Łubowski, pilot: - Nie ma w stenogramach prośby załogi o sposób zajścia do lądowania, oni zostali wyprowadzeni na styczną do kręgu o promieniu 19 km. Przy takich warunkach to jest zdecydowanie za blisko. Wyprowadza się samoloty dalej, na około 30 km i ustawia w osi pasa po to, by załoga mogła zgrać wszystkie parametry i dokładnie się w niej utrzymywać. Oni tu weszli w oś pasa na 10 km, mając niewiele czasu, by się precyzyjnie w niej ustawić. Być może lecieli według GPS, który im fałszywie pokazywał odległość do pasa. Gdybyśmy wszystko, co się działo, przesunęli do przodu, samolot znalazłby się przecież w osi.
Marek Strassenburg Kleciak, specjalista od systemów trójwymiarowej nawigacji, mówi: - Albo piloci byli samobójcami, albo na 80-90 m wydarzyło się coś, o czym jeszcze nie wiemy. Z moich wyliczeń wynika, że samolot leciał powyżej prawidłowej ścieżki podejścia, a poniżej punktu decyzji leciał poniżej tej ścieżki. Wytłumaczeniem sugerowanym przez stenogram, jeśli mu w ogóle wierzyć, jest to, że nawigator zaczął podawać pilotowi jako wysokości wskazania wysokościomierza radiowego zamiast wysokościomierza barometrycznego. Jest to kompletny absurd, ale z gatunku tych wytłumaczeń, które można przedstawić laikowi jako przyczynę katastrofy. Nawet początkujący nawigator nie popełni takiego błędu. Nie było żadnego powodu, by załoga miała złamać procedurę. Jest ona pisana krwią.
> Zastanawiająca utrata sterowności
Za pomocą meaconingu piloci mogli zostać sprowadzeni nad jar (rozległą dolinę) zamiast na smoleńskie lotnisko, natomiast bezpośrednią przyczyną katastrofy mogła być awaria lub inne zdarzenie, które spowodowało, że piloci utracili wpływ na sterowność maszyny. Jedna z teorii utraty sterowności po minięciu dalszej radiolatarni (6,1 km od pasa) mówi, że mogło to być np. uszkodzenie serwozaworu hydraulicznego steru samolotu. Mgła, jeśli była na poziomie 500 m, mogła utrzymywać zawieszone cząstki (opary) substancji olejowej lub innej, która (podobnie jak pył wulkaniczny), gdy dostanie się do powolnego serwozaworu hydraulicznego steru, zatyka go, powodując jego dezorganizację funkcyjną, czyli odwrócenie działania. Problem sterowności samolotu mógł zacząć się już na wysokości poniżej 400 m. Być może to było przyczyną obecności gen. Błasika w kabinie pilotów i czytanie na głos instrukcji.
Tuż przed katastrofą w Smoleńsku pojawiła się w tej okolicy gęsta mgła, która wpłynęła na to, że piloci z opóźnieniem zorientowali się, iż znajdują się obok ścieżki podejścia i tuż nad ziemią. Kolejnym dziwnym trafem polskie służby, które o godz. 8.25 otrzymały informację o mgle w rejonie Smoleńska, zapomniały przekazać tę wiadomość na pokład prezydenckiego samolotu.
> Meaconing i dziwna awaria?
Jeśli w przypadku prezydenckiego Tu-154M miało miejsce celowe zakłócenie sygnału GPS, tzw. meaconing, to aby (teoretyczny) zamach był skuteczny, musiałyby być zakłócone również dane wysokości i odległości od pasa, lub wydarzyć się awaria. Pilot korzysta ze wskazań GPS, lecz jeśli sygnał GPS został zakłócony bez zastosowania fałszywych radiolatarni, to w odległości 6,1 km, na wysokości dalszej radiolatarni, pilot zorientowałby się, że znajduje się w złym położeniu. Zdążyłby wyprowadzić maszynę na drugi krąg. W przypadku zastosowania fałszywych radiolatarni szanse na uratowanie się maleją niemal do zera.
> Tajemnica radiolatarni
- Gdy pilot nastroi odpowiednio urządzenia w kabinie, samolot sam leci, tak jak mu się wytyczy ścieżkę. Leci, kierując się na anteny. Gdy samolot jest nastrojony na dalszą i bliższą radiolatarnię, pilot wie, że wyjdzie idealnie na pas startowy. Gdyby przeleciał na właściwej wysokości nad drugą, bliższą radiolatarnią, to wyleciałby równo na pas startowy. Nie ma innej możliwości. Sygnał, jaki wysyła radiolatarnia do samolotu, jest emitowany w linii pionowej. Teoretycznie istnieje możliwość odbicia sygnału radiowego poza linię pionową, tzw. listek, ale to mało prawdopodobne. Samolot musi przejść nad radiolatarnią na odpowiedniej wysokości, wtedy pilot wie, że wchodzi dokładnie w wiązkę radarów stojących na początku pasa startowego, które pomagają mu usiąść na płycie lotniska. To wszystko dowodzi, że samolot był na fałszywym kursie.
Przy nalocie na radiolatarnię pilot obserwuje radiokompas. Lot obok linii osi pasa powoduje wychylenie wskaźnika tego urządzenia. Pilot zna wysokość położenia każdej radiolatarni i jej odległość od pasa, wie też, na jakiej wysokości powinien przelecieć nad każdą z nich. Piloci już przed startem przygotowują parametry ścieżki podejścia.
- Wiemy, że bliższa radiolatarnia przerywała. Ale zarówno dalsza, jak i bliższa radiolatarnia zostały przez urządzenia pokładowe wykryte. Podejrzewam, że radiolatarnie miały znaczenie pomocnicze, bo on mógł się kierować wskazaniami GPS, wykorzystując możliwości, jakie miał samolot. `Rzeczpospolita' ujawniła, że przed lotem do Smoleńska piloci 36. pułku transportowego bezskutecznie prosili Rosjan i polski MSZ o przydzielenie im - zgodnie z procedurami - rosyjskiego nawigatora. Pytanie, dlaczego tak się stało, brzmi dziś szczególnie mocno.
Czy jednak sprowadzenie prezydenckiego Tu-154 z właściwej ścieżki podejścia w dolinę obok pasa poprzez sygnał z fałszywej bliższej radiolatarni było w przypadku tej katastrofy prawdopodobne? Samolot odebrał go, będąc poniżej 20 m nad ziemią. Zastosowanie fałszywej radiolatarni miałoby uzasadnienie, gdyby została umieszczona wcześniej. Odebranie jej sygnału tuż nad ziemią, czyli zaledwie 9 sekund przed katastrofą i poniżej 20 m od ziemi, a nie 70, jak nakazują procedury, nie ma sensu. Chyba że odebrany sygnał, odnotowany w stenogramach, dotarł z prawdziwej radiolatarni, która w tym momencie znajdowała się w odległości około 40 m z prawej strony, a około półtora kilometra wcześniej na fałszywą ścieżkę skierował samolot marker fałszywej radiolatarni (np. w momencie, gdy prawdziwa przerywała nadawanie - to, że przerywała wysyłanie sygnału, stwierdził pilot jaka).
Może więc była to awaria. Same stenogramy, duża liczba tzw. szumów, bez podania parametrów lotu, które minister Miller także przywiózł z Moskwy, nie ucinają spekulacji - przeciwnie, potęgują je.
Jeszcze bardziej zwiększałyby powodzenie ewentualnego zamachu ustawienie przesuniętych fałszywych APM-ów, czyli specjalnego oświetlenia naprowadzającego samolot na pas, a zarazem wygaszenie lub usunięcie prawdziwych świateł (znane są zdjęcia rosyjskich służb, które po katastrofie wkręcały żarówki do lamp). Są one ustawiane na progu pasa. Jeśli pilot zobaczyłby te światła, byłby przekonany, że widzi pas startowy.
http://prawda2.info/viewtopic.php?t=114 ... start=1800

Autor:  Admin [ 16 Cze 2010, 20:20 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Pamięci najmłodszych ofiar wydarzeń w Smoleńsku:

Stewardessa Natalia Januszko - Katastrofa w Smoleńsku 2010

Autor:  Fakty Smoleńsk [ 17 Cze 2010, 17:03 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Proszę, stoi tam jak byk, że o 8.50 samolot zniknął z radarów
(sic! był na radarze 15 minut po upadku) - Уважаемый Владимир Владимирович, в 10:50 сегодняшнего дня в аэропорту Северный Смоленска при заходе на посадку пропал с радаров самолет ТУ-154 М, совершавший перелет по маршруту Варшава-Смоленск.,
a o 8.51 służby już były na miejscu - Для ликвидации пожара в 10:51 прибыли пожарные караулы трех пожарных частей в составе 40 человек, 11 единиц техники. Stenogram prawdę Ci powie i ten, i każdy inny

http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4432481&start=5340

Załącznik:
Putin &.jpeg
Putin &.jpeg [ 47.12 KiB | Obejrzany 15393 razy ]


10 Апреля 23:00

Председатель Правительства Российской Федерации В.В.Путин провел совещание оперативного штаба на месте катастрофы самолета Ту-154

Стенограмма начала совещания:

В.В.Путин: Уважаемые коллеги. Трагедия страшная. Погибло много людей, высшие руководители государства, глава государства, все сопровождавшие его лица. Поэтому в начале нашей работы почтим их память.

В рамках Государственной комиссии, которая создана распоряжением Правительства, мы должны сделать все, чтобы в самые короткие сроки прояснить причины трагедии. Первое.

И второе. Надо сделать все, чтобы помочь людям - родственникам погибших, тем, кто приедут в Москву для опознания. Сделать все, чтобы помочь им в этой трудной и очень тяжелой ситуации. Помочь с транспортом, расселением в Москве, с тем чтобы на месте были специалисты- психологи - поддержали людей в эту трудную минуту.

Власти Москвы взяли на себя все расходы, связанные с этой работой, с приемом родственников и их расселением. Нужно чтобы Министерство здравоохранения Российской Федерации, Министерство транспорта, авиационная служба, Следственный комитет в рамках нашей Комиссии работали очень слаженно, солидарно.

Нужно подключить и работать в тесном контакте с нашими польскими друзьями. Сделать все для того, чтобы минимизировать моральный ущерб, который связан с этой ужасной трагедией.

Давайте начнем работать. Сергей Кужугетович (обращаясь к С.К.Шойгу).

С.К.Шойгу: Уважаемый Владимир Владимирович, в 10:50 сегодняшнего дня в аэропорту «Северный» Смоленска при заходе на посадку пропал с радаров самолет ТУ-154 М, совершавший перелет по маршруту Варшава-Смоленск.

Самолет упал в лесопосадке в 300 метрах от взлетно-посадочной полосы. На борту самолета находилось 97 человек, в том числе 8 членов экипажа. Все погибли.

При падении самолета возникло возгорание. Для ликвидации пожара в 10:51 прибыли пожарные караулы трех пожарных частей в составе 40 человек, 11 единиц техники.

В 11:01 пожар ликвидирован. В дальнейшем шло наращивание сил. К настоящему моменту обнаружены все тела погибших. Началась отправка в Москву при полном содействии и поддержке местных властей, губернатора Смоленской области.

В Москве организована встреча, работа бригад судебно-медицинской экспертизы. Размещение людей. Все готово к встрече завтра к приему родственников и всех, кто прилетит в составе польской делегации.

Все силы и средства, необходимые для работы, имеются. Доклад закончен.

В.В.Путин: Спасибо. Игорь Евгеньевич (обращаясь к И.Е.Левитину), Министерство транспорта как организовывает работу?

И.Е.Левитин: Хочу доложить, что сразу после известия о происшествии, мы связались с польской стороной, с Министром транспорта. И договорились, что будем работать совместно.

Создана техническая комиссия Министерства обороны Российской Федерации, Межгосударственного авиационного комитета, которая совместно с польскими коллегами приступит к расследованию. Они только что прилетели. И сейчас мы будем работать с ними на месте.

Мы нашли два самописца - параметрический и речевой, но до приезда наших коллег мы ничего на месте не трогали. Как только мы с ними согласуем, что начали работать по месту, планируем отвезти, опять же по согласованию с ними, самописцы в Москву, в наш институт, для того чтобы вместе с ними проводить расследование и слушать все переговоры пилотов и диспетчеров.

Метеоусловия были тяжелые: был практически сплошной туман, видимость, предварительно, 400 метров при нормативе в 1000.

В.В.Путин: Норматив 1000?

И.Е.Левитин: 1000 метров.

В.В.Путин: А видимость была 400?

И.Е.Левитин: Да, и пилот был предупрежден о том, что здесь такая сложная ситуация. Разговор был на русском языке. Мы теперь это все хотим подтвердить по самописцам - как это все происходило. Но он был оповещен по сложным метеоусловиям.

В.В.Путин: Пилот принимал решение?

И.Е.Левитин: Пилот самостоятельно принимал решение при том, что диспетчер, так как он знал о ситуации, сообщил, предупредил о тех параметрах тумана, которые есть на радаре.

В.В.Путин: Александр Васильевич (обращается к А.В.Нерадько, руководителю Росавиации), есть что добавить?

А.В.Нерадько: Полная информация о том, что метеоусловия действительно были сложные: видимость была ниже установленного минимума в тысячу метров. Самолет столкнулся первый раз на удалении примерно 1200 метров с отдельно стоящим деревом высотой около 8 метров. На этом удалении самолет должен находиться на высоте около 60 метров.

Дальше самолет продолжил сталкиваться с отдельно стоящими деревьями, разрушаться в воздухе, затем столкнулся с землей и загорелся.

В.В.Путин: Александр Иванович (обращается к А.И.Бастрыкину), сколько человек у вас в следственной бригаде?

А.И.Бастрыкин: Сегодня на месте происшествия работают 60 следователей центрального аппарата, местного управления и криминалистов. Большая группа судебных медиков. Мы сейчас активно проводим осмотр места происшествия. Все погибшие опознаны. Мы допросили первых свидетелей-очевидцев, в том числе должностных лиц, которые обеспечивали прием самолета.

Изъяли черные ящики и ту запись, которая подтверждает характер переговоров между землей и экипажем. Из допроса следует, что, действительно, экипажу не рекомендовалась посадка. Предлагалось выйти на второй заход и принять решение об уходе на запасной аэродром. Тем не менее польский экипаж рекомендации не воспринял и принял решение о посадке.

В.В.Путин: Секундочку. Я хотел спросить у Полномочного представителя Президента. По поручению Дмитрия Анатольевича Медведева в аэропорту польского президента и провожавших его лиц встречала российская делегация во главе с Полномочным представителем Российской Федерации Полтавченко Георгием Сергеевичем. Георгий Сергеевич, Вы, по сути, были свидетелем этого авиационного происшествия. По Вашей оценке, что там в этот момент происходило, что Вы видели, в том числе когда пришли на место трагедии? Как я понимаю, Вы там оказались практически первым.

Г.С.Полтавченко: Действительно, Владимир Владимирович, мы вместе с губернатором Сергеем Владимировичем Антуфьевым и членами делегации ожидали посадки самолета. К нам подошел руководитель полетов, доложил, что метеорологическая обстановка сложная. Это было действительно так. Я думаю даже, видимость там была менее 400 метров, может быть. Это было где-то в районе 10.30. Видимость была порядка 100-150 метров. Очень сильный, плотный туман, а вверх - еще влажнее.

Нам руководитель полетов доложил, что они предложили польскому экипажу рассмотреть вариант ухода на запасной аэродром: на Минск, на Витебск и на Внуково - три варианта. По сообщению руководителя полетов, экипаж принял решение с учетом того, что у них было достаточно топлива, выйти в район аэродрома, осмотреться, а потом уже принять решение.

После этого нам сообщили, что они собираются садиться. Практически мы не слышали даже, как самолет приближался, не слышали шума двигателя. Потом - удар, странные звуки, не характерные для крушения. И после этого нам сообщили, что самолет столкнулся с землей. Буквально через три минуты мы были уже на месте.

Я хотел бы отметить очень слаженную работу пожарных расчетов, подразделений МЧС, потому что первоочередные мероприятия были выполнены полностью. Была оцеплена территория, начались работы по поиску выживших в этой катастрофе.

В.В.Путин: Вы были на месте крушения самолета уже через три минуты?

Г.С.Полтавченко: Через три минуты.
skopiowałem aby nie zdążyli wymazać
http://www.premier.gov.ru/events/news/10179/

Autor:  Expert [ 17 Cze 2010, 17:57 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Zagadkowe odchylenie od kierunku pasa rosyjskiego Iła-76
Poniedziałek, 14 czerwca (11:21)

Rosyjski transportowy Ił-76, który 10 kwietnia próbował lądować w Smoleńsku przed prezydenckim tupolewem, nie był naprowadzony na wprost pasa. Dwa razy znalazł się na lewo od linii lądowania - dowiedział się reporter RMF FM. Tu-154 rozbił się właśnie na lewo od pasa.

Informacje dotyczące prób lądowania Iła-76 jeszcze bardziej pogłębiają wątpliwości dotyczące roli rosyjskich kontrolerów lotów w smoleńskiej tragedii. Jeszcze bardziej zwiększają znak zapytania o pracę na wieży kontroli lotów i o to jak działał sprzęt na lotnisku. Rosyjski Ił dwa razy próbował lądować w Smoleńsku i za każdym razem samolot schodził o kilkadziesiąt metrów na lewo od ścieżki podejścia.

Albo jest jakiś problem z radiolatarniami, albo jest problem związany z niewłaściwym oświetleniem pasa albo z komunikacją z wieżą - powiedział mecenas Piotr Schram, pełnomocnik jednej z rodzin ofiar katastrofy. Jego zdaniem, trzeba porównać jakie komunikaty z wieży w tych samych skrajnie trudnych warunkach, dostawali piloci Iła-76 a jakie tupoloewa.

Trzeba też wyjaśnić, kiedy w obu przypadkach padło hasło "horyzont".

Nie można tego wykluczyć, że oni cały czas komunikowali błędnie i w ostatnim momencie zorientowali się, że komunikują błędnie, więc w atmosferze paniki, zaczęli komunikować horyzont, horyzont, ale było za późno. Mecenas Schram dodaje, że prokuratura, bez zapisu rozmów na samej wieży i bez parametrów urządzeń naprowadzających, ma związane ręce.
odnośnik ; http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczyns ... nId,283221

Polecam dalej drążyć temat; Ił być może wykonywał próbę generalną meaconingu co jest tu nazwane zwykła próbą lądowania jednak co najważniejsze dokonywał zrzutu substancji chemicznych wywołujących mgłę (niestety nie mogę sobie przypomnieć ich nazwy). Pilot tego samolotu nadał do wieży komunikat "zakończyłem zrzut..." na co zareagowali polscy piloci; "Kto tam jest? U ciebie też?" Te słowa możecie znaleźć w stenogramach, niedopatrzenie ruskiej cenzury która najwyraźniej uznała że ten wątek nikogo nie zainteresuje.

Autor:  Expert [ 17 Cze 2010, 18:04 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Stenogramy Tu-154 są pełne błędów?

W stenogramie rozmów zarejestrowanych na urządzeniu MARS-BM zainstalowanym w prezydenckim tupolewie, sporządzonym przez moskiewski MAK, roi się od błędów, twierdzi "Nasz Dziennik". Zdaniem gazety stenogram w prezydenckiego samolotu nie jest wiarygodny.

Dziennik powołuje się na obecnych i byłych pilotów tupolewów, których nazwiska zachowuje jednak do własnej wiadomości.

Według nich w transkrypcji brakuje kluczowych fragmentów rozmów i komend, które powinny padać w kabinie. Całość nagrania trwa aż 38 minut. Przekracza to możliwości techniczne taśmy magnetycznej 70A-11 umieszczonej w rejestratorze CVR znajdującym się w pomarańczowym zasobniku OL4.

Piloci analizują sekunda po sekundzie stenogram rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. "Nasz Dziennik" zamieszcza aż na czterech kolumnach efekt ich wielotygodniowej pracy.

Lotnicy zwracają uwagę na jeszcze jeden fakt: oznaczenie "niezrozumiałość tekstu" i "niezidentyfikowanie autora wypowiedzi" pojawia się niemal zawsze w momencie, gdy mówić powinien kapitan Arkadiusz Protasiuk. Co dziwne, czytelne są zaś wszystkie wypowiedzi nawigatora, który - jak wynika z zapisów - musiał mówić niezwykle szybko, gdyż na każdą podawaną wartość wysokości ma jedynie około 0,5 sekundy.

Choć mówi ekstremalnie szybko, jego wypowiedzi są zrozumiałe, w przeciwieństwie do najpewniej spokojnych wypowiedzi kapitana - podkreślają osoby analizujące stenogram.

Eksperci wskazują też na dziwne zachowanie systemu ostrzegawczego TAWS i nierealną prędkość schodzenia maszyny.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... caid=1a5d2

Autor:  Expert [ 17 Cze 2010, 18:10 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Rozważania o zamachu


Kluczem do rozwiązania smoleńskiej zagadki jest zachowanie najwyższych osób w polskim państwie tuż po uzyskaniu przez nie wiadomości o katastrofie. Z kim się owi politycy kontaktowali, z kim uzgadniali decyzje, z kim się konsultowali, z kim nie – w pierwszych godzinach - „lecąc i lecąc, zmierzając i zmierzając, spiesząc i spiesząc” do Warszawy? Kto im podsunął rozwiązanie, by sprawę natychmiast oddać Rosji i by z miejsca kategorycznie wykluczyć podejrzenie, co do zamachu na polską delegację z Prezydentem na czele? Czy sami na to wpadli, czy podsunęła im to „osłona”, czy też wprost przekazali im taką propozycję „bracia Moskale”, zaznaczając, że tak będzie najbezpieczniej i najlepiej dla wszystkich? Nie podejrzewam bowiem, by taki wariant podsunęli Tuskowi i jego żałosnym kolegom udającym wielkich polityków, sojusznicy z NATO. Jestem pewien, że gdyby z tymi sojusznikami w trybie nadzwyczajnym konsultowały się polskie władze, to oni taki wariant stanowczo by odradzali, sugerując natychmiastowe powołanie międzynarodowej komisji oraz postawienie polskich sił zbrojnych w stan podwyższonej gotowości w związku z bezprecedensowym, tragicznym wydarzeniem i z zagrożeniem dla stabilności naszego kraju.


Gdy powstanie kiedyś polska komisja śledcza, która zajmie się rzetelnym badaniem okoliczności związanych z katastrofą, to bezwzględnie będzie musiała przesłuchać Tuska, by dowiedzieć się, jak wyglądały kulisy podejmowania decyzji o zdaniu się 10 kwietnia 2010 r. na Moskwę. Być może na ten genialny pomysł wpadł po prostu promoskiewski od czasu współpracy z F. Siwickim Komorowski, choć wydaje mi się, że musiał to być ktoś od wielu lat związany ze służbami. Sytuacja była nadzwyczajna, więc na pewno z kimś nadzwyczajnym dokonywano błyskawicznej analizy wydarzeń. Ten ktoś mógł po prostu stwierdzić: „z dobrze poinformowanych źródeł w Rosji wiem, że to był wypadek i taką wersję dajecie do mediów; reszta później, zresztą ludzie i tak będą w ciężkim szoku, więc nie zajmą się drążeniem sprawy – jeślibyście jednak chcieli forsować inną wersję, nie ręczę z Rosję”.


Jeśli zamachu dokonały rosyjskie służby, to zlecanie tymże służbom (które rządzą przecież całą Rosją) śledztwa zakrawa na jawną kpinę, ale zarazem na akt zdrady wobec polskiego narodu i zarazem akt niewyobrażalnego wprost serwilizmu wobec agresora. Rosjanom, naturalnie, nie ma co się dziwić – w ich interesie było i jest kierowanie tym śledztwem. I to właśnie ich postawa (i przed katastrofą, i po niej) dodatkowo wzmacnia tezę o zamachu. Gdyby bowiem 10 kwietnia zaszedł wypadek i Rosjanie nie mieliby kompletnie nic z nim wspólnego, to nie robiliby też absolutnie żadnych przeszkód takiemu postawieniu sprawy: „przyjedźcie, Polacy, zbadajcie, powołajcie taką komisję, jaką chcecie, weźcie ekspertów z USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii, my zaś - w tej nadzwyczajnej sytuacji - jesteśmy do dyspozycji, pomożemy, niczego nie będziemy ruszać, też jesteśmy wstrząśnięci tą sprawą”. Nie byłoby wkręcania żarówek, zamykania pilotów Jaka-40, przeganiania fotoreporterów, tajemniczego Iła (http://www.rmf24.pl/raport-lec.....nId,283221), wycinki drzew, niezabezpieczania terenu po wywiezieniu ciał, plombowania trumien, niezrozumiałych fragmentów w „stenogramach”, iście sowieckiej dezinformacji itd.


Gdyby to był wypadek, kontrolerzy lotu zachowywaliby się zupełnie inaczej. Przede wszystkim mówiliby: 1) poczekajcie może mgła ustąpi, 2) zorganizujemy dodatkowe oświetlenie, 3) wolno was będziemy sprowadzać – uważajcie, bardzo nierówny teren w okolicy; spróbujcie nadlecieć z drugiej strony – a w ostateczności: 4) jeśli macie jakieś problemy z aparaturą pokładową lub maszyną, dokonajcie lądowania awaryjnego, my zaś już teraz wysyłamy tam, gdzie posadzicie maszynę, natychmiastową pomoc. Pomijam w tym miejscu wielokrotnie komentowane skandaliczne zachowanie polskich władz (przed katastrofą i po niej), pomijam postaci szefa BOR-u, szefa MON-u, Arabskiego itd., pomijam też dziwaczne, tchórzliwe zachowanie dziennikarzy na miejscu i działania agentury w kraju.


Cele, które przyświecały Moskwie, mogły być następujące: 1) upokorzenie Polski/ zemsta za Gruzję, 2) oczyszczenie przedpola (zniknięcie PiS-u ze sceny polit. w Polsce), 3) przejęcie złóż gazu łupkowego lub zatrzymanie badań związanych z tymi złożami, 4) utworzenie marionetkowego rządu lub destabilizacja sytuacji w naszym kraju (zamieszki w Polsce jak w Kirgistanie – a nie konsolidacja wielu Polaków), 5) poszerzenie imperium (po odzyskanej Ukrainie), 6) zdobycie danych NATO, 7) sprawdzenie aktualnych zdolności bojowych NATO, Cool sprawdzenie reakcji „sojuszników” Polski, 9) manifestacja siły – przypomnienie światu, jak straszna i groźna może być znowu Rosja.


Dobry iluzjonista strzeże swoich tajemnic jak oka w głowie. Jego największe, popisowe numery polegają na tym, że wiemy, iż to „tylko sztuczki”, ale nie mamy pojęcia, jak tych sztuczek dokonał. Podobnie jest z tym, co dokonały specsłużby rosyjskie 10 kwietnia. Wiemy, że to był zamach, lecz usiłujemy dociec, w jaki sposób został przeprowadzony.
odnośnik http://prawda2.info/viewtopic.php?t=114 ... start=1800

Strona 13 z 369 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/