Gra na Gieldzie.pl - Forum gieldowe - gielda,trader,forex,analizy
http://www.granagieldzie.pl/

"Katastrofa"samolotu z Prezydentem RP nad Smolenskiem Tu154M
http://www.granagieldzie.pl/viewtopic.php?f=34&t=297
Strona 26 z 369

Autor:  Admin [ 11 Wrz 2010, 10:52 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Zgromadzenie Obywatelskie w sprawie katastrofy smoleńskiej - Jarosław Kaczyński 1/2

Zgromadzenie Obywatelskie w sprawie katastrofy smoleńskiej - Jarosław Kaczyński 2/2

Autor:  Fakty Smoleńsk [ 12 Wrz 2010, 10:07 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Zgromadzenie Obywatelskie w sprawie katastrofy smoleńskiej
Pięć miesięcy po tragedii smoleńskiej w warszawskim klubie Palladium zebrało się ponad 500 osób, aby podyskutować o przyczynach katastrofy i prowadzonym śledztwie. Spotkanie które duże polskie portale informacyjne przemilczało. Na Zgromadzeniu Obywatelskim, jak określili spotkanie organizatorzy, swoje wystąpienia mieli członkowie rodzin ofiar, w tym Jarosław Kaczyński, oraz eksperci, jak Amerykanin Harvey Kushner. Harvey Kushner (http://www.harveykushner.com/books/books.html )jest doradcą amerykańskich agend rządowych (FBI, DHS, FAA, DEA, INS) oraz autorem wielu publikacji na temat terroryzmu.

Spotkanie miało też część artystyczną. Zdjęcia z tego wydarzenia dostępne są na stronie Blogpress (blogpress.pl/node/5582)

Stenopis wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego w Klubie Palladium w dn.10.09.2010 r. – spisał Basket, korekta Pluszak.

....to jest bardzo bezpieczna komunikacja /lotnicza/, niemniej ta szczególna staranność jaka jest tu wymagana, czego świadectwem są bardzo daleko idące reglamentacje , bardzo ostre przepisy i regulacje w tej dziedzinie prawa lotniczego. A tu właśnie mieliśmy do czynienia z tą kwestią lotu do Smoleńska.

Był to lot szczególny. Na pokładzie Tu 154 był Prezydent RP. Było bardzo wiele prominentnych osób.Z urzędem Prezydenta RP jak i zresztą każdego Prezydenta w świecie, związany jest szczególny status, ten status to z jednej strony uprawnienia jakie posiada w życiu publicznym, a z drugiej strony rola w sferze symbolicznej.

Prezydent jest swego rodzaju personifikacją państwa. Ten status i jego elementy mają rozliczne skutki, ale nas tutaj interesują w szczególności dwa rodzaje tych skutków. Mianowicie, po pierwsze, respekt jakim otaczana jest osoba Prezydenta, a drugie, szczególne środki jakie są stosowane dla zapewnienia mu bezpieczeństwa, szczególna dbałość o Jego bezpieczeństwo.

Wbrew pozorom, te dwa elementy są ze sobą w niemałym stopniu związane. Jeżeli obniżymy poziom respektu dla Prezydenta, to z jednej strony zwiększamy prawdopodobieństwo ataku, można powiedzieć ośmielamy do ataku, a z drugiej strony, jest wysoce prawdopodobne, że obniżamy poziom czujności i mobilizację staranności służb które mają Prezydenta strzec, i to zarówno służb własnego kraju, jak i służb innych krajów, jeśliby na ich terytorium przebywał. Kwestia bezpieczeństwa ma także bardzo mocne aspekty techniczne, to jest kwestia jakości sprzętu , który służy dla zabezpieczenia Prezydenta w różnych sytuacjach, także sprzętu lotniczego.

To jest kwestia wyszkolenia personelu różnego rodzaju. Jeżeli chodzi o sprawę respektu, to tutaj problem jest oczywiście szerszy, ale mamy elementy które łączą te dwie sprawy. W Polsce mianowicie, za wszystkie elementy techniczne związane z bezpieczeństwem Prezydenta odpowiada Rząd. Jeśli chodzi o respekt, rzecz - powtarzam - jest szersza, ale przestrzeganie Konstytucji, przestrzeganie Ustaw, dobrych obyczajów, to jest też obowiązek Rządu. I to jest element budowy respektu, a więc i budowy bezpieczeństwa.

Szanowni Państwo!

W Polsce po roku 2005, a szczególnie po roku 2007, mieliśmy do czynienia z bardzo szczególnym fenomenem. Mianowicie establishment, wielka część mediów, i najpierw największa partia opozycyjna, a od 2007 rządząca, całkowicie odrzuciły te wszystkie normy o których tutaj mówiłem. Nie tylko nie podtrzymywał respektu, ale wobec Prezydenta prowadził na tą wartość która jest szczególnie związana z tym urzędem, regularny i do tego bardzo ciężki atak. Prowadził ten atak najróżniejszymi metodami. Od podważania konstytucyjnych i ustawowych uprawnień Prezydenta, aż po różnego rodzaju objawy niezwykle daleko posuniętej arogancji, i nie mówię tu o równoległym procesie który ktoś nazwał przemysłem pogardy, a który funkcjonował w środkach masowego przekazu i kultury masowej, ale mówię o działaniach ludzi władzy, w tym tych, którzy zajmowali najwyższe stanowiska.

Dam tutaj przykład, jeden charakterystyczny, choć jednocześnie drastyczny. Kiedy Prezydent Lech Kaczyński znalazł się w sytuacji w której kolumna samochodów w której jechał została zatrzymana przy pomocy broni palnej, marszałek sejmu, a więc druga osoba w państwie, stwierdził: "jaka wizyta, taki zamach...z 30 metrów, to ślepy snajper by trafił" itd.

Otóż to jest proszę państwa przykład jeden z wielu, który znajdziecie w tym Memoriale, chociaż to nie jest nawet 1%, a może promil który można przytoczyć - jako zachowanie władz który ten respekt obniżało i prowadziło zarówno do ogromnego zwiększenia niebezpieczeństwa ataku, można nawet powiedzieć wręcz zachęcało do ataku, a z drugiej strony, z całą pewnością wpłynęło także na poziom gotowości służb, zarówno tych polskich jak i innych krajów.

I jeszcze jeden element techniczny. Stan techniczny , w tym wypadku lotnictwa służącego m.in. Prezydentowi, bo przypominam, że był on w najwyższym stopniu zły, można powiedzieć tragiczny i rząd o tym doskonale wiedział i mógł to zmienić mimo, że było to związane z wielkimi wydatkami - miał poparcie ze strony mediów i był pewien, że także ze strony opozycji która zresztą kiedy była przy władzy podjęła działania żeby tą sytuacje zmienić, , mimo to, rząd w najmniejszym stopniu jej nie zmienił.

I mamy kolejny szczególny rys smoleńskiej wyprawy, tego wszystkiego co łączy się z tragedią. To jest sprawa wprowadzenia do gry przeciwko Prezydentowi RP - obcego państwa, w tym wypadku Rosji .
(długie brawa)

Ta gra toczyła się przez miesiące, i to była grą w ramach której polski rząd, używając skąd inąd tego nieuznanego respektu języka, wprowadził różnego rodzaju działania przeciw własnemu Prezydentowi, przeciw temu, by Prezydent nie uczestniczył w uroczystościach w 70tą rocznicę ludobójstwa popełnionego na Polakach, a więc żeby nie wykonał swoich zupełnie oczywistych obowiązków. Skutki tej gry były wielorakie. Po pierwsze doprowadziło do rozdzielenia wizyt. Mieliśmy oddzielnie wizytę 7 Kwietnia i 10 kwietnia. Otóż spokojnie można powiedzieć, że tylko ten sam fakt, a było wiele innych, gdyby go zmienić zapobiegłby katastrofie.

10 Kwietnia, do Smoleńska leciałoby prawdopodobnie 5-6 samolotów, co wyjąwszy hipotezę której w tej chwili nie rozważamy, hipotezę zamachu,. okoliczności tego lotu musiałyby być na tyle inne, że biorąc pod uwagę wspomnianą już przeze mnie ogromną rzadkość wypadków lotniczych, nie mógłby się powtórzyć splot okoliczności który do wypadku doprowadził. Tej katastrofy by nie było. Tylko z tego jednego względu.
(długie brawa)

Ale tych względów było dużo więcej. Wprowadzono zamieszanie, zrezygnowano z rosyjskich liderów którzy mieliby pomagać w lądowaniu na tym trudnym lotnisku, zmieniono załogę, bo inna byłaby załoga gdyby ta wyprawa była jedna i szereg innych zaniedbań. Kancelaria Prezydenta nie była w wielu sprawach, które wyraźnie wskazywały na złą wolę informowana. O jednej z nich została poinformowana 12 Kwietnia, a więc 2 dni po katastrofie. To też Państwo możecie przeczytać w Memoriale.

Mamy tu sytuację zupełnie nie podlegającą dyskusji. Gdyby nie te działania nie mielibyśmy tej katastrofy. Ale jest pytanie o jeden zespól wydarzeń, mianowicie to co nastąpiło po katastrofie. Można powiedzieć, że jest właściwe pytanie o to, czy wydarzenia po katastrofie zweryfikowały to co działo się przed katastrofą. Czy ta diagnoza została w odniesieniu do wydarzeń sprzed katastrofy zweryfikowana. Otóż można powiedzieć bez cienia wątpliwości, że została zweryfikowana.

Poza niechętnie zresztą czynionymi gestami które wobec postawy społeczeństwa rząd musiał uczynić, mieliśmy do czynienia: po pierwsze, z całą, po dzisiejszy dzień trwających pomówień prowadzących do tego żeby całkowicie wprowadzić w błąd opinię publiczną, obciążyć odpowiedzialnością za katastrofę czy to samego Prezydenta czy Jego Kancelarię, która na przebieg spraw technicznych związanych z lotem nie miała najmniejszego nawet wpływu. Powtarzam, do tego ciągle się wraca, fakty zostały zweryfikowane. Już nie można się do nich odwoływać. Posuwano się nawet do tego, że Prezydent był pijany i to z tego powodu doszło do katastrofy. Po drugie podnoszona już tutaj całkowita abdykacja jeżeli chodzi o udział w śledztwie, bo tylko tak to można określić. Całkowita abdykacja.
(brawa)

I wreszcie po trzecie. Walka z tym wszystkim co zmierza do tego by pamięć Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wszystkich ofiar katastrofy - bo powtarzam - tych b,różnych , często skłóconych ze sobą ludzi połączył jeden cel: chęć wzięcia udziału w tej uroczystości, można powiedzieć wspólnej manifestacji. Manifestacji przywiązania do wspólnej tradycji, polskiego patriotyzmu. Otóż niechęć do tego uczczenia która przybiera czasem niebywale drastyczne formy, to kolejny dowód na to, że wojna z Prezydentem trwa, nawet gdy nie żyje.
(Brawa.)

Kiedyś walczono z nim jako żywym człowiekiem który pełni najważniejszy urząd w państwie, dzisiaj walczy się z nim jako symbolem. Powtarzam, ta walka trwa. Teraz pozostaje mi jeszcze dodać do tego o czym już wcześniej w ogromnym skrócie mówiłem, a o czym można przeczytać w dużo szerszej formie w Memoriale. Model przeciętnego państwa demokratycznego, mówię przeciętnego, bo poziom odpowiedzialności moralnej i politycznej egzekwowanej odpowiedzialnością jest w rożnych krajach jest różny. Dużo wyższy jest w Stanach Zjednoczonych niż w krajach Europy. A i w krajach europejskich jest rożnie. Są państwa gdzie minister podaje się do dymisji wtedy gdy jakiś urzędnik o którego istnieniu nawet nie wiedział, popełni jakiś drastyczny błąd o poważnych następstwach. Bywają także przykłady państw gdzie ten poziom odpowiedzialności jest niższy. Ale tu - proszę Państwa - chodzi o największą tragedie po 1945 roku - to jest Uchwała Sejmu i Senatu - tu chodzi o odpowiedzialność za taką tragedię. I jeśli mamy być państwem demokratycznym, państwem prawa, państwem elementarnej sprawiedliwości, to w Polsce odpowiedzialności, moralnej i politycznej, jej efektem, musi być pozbawienie stanowisk, a w tym wypadku także pełne zejście z politycznej sceny, musi być wyegzekwowane.
(Długie brawa.)

Niezależnie od wyników badań o których tutaj mówimy, tacy ludzie jak Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Radosław Sikorski jak.....Klich .. przepraszam zapomniałem imię..... Bogdan, jak Tadeusz Arabski, muszą zejść z polskiej sceny politycznej. Raz na zawsze.
(Długie brawa)

Szanowni Państwo - ja wiem, że teraz nie zejdą, ja wiem, że odpowiedzią na moje wystąpienie będzie atak, będzie furia, będzie uderzenie potężnego frontu medialnego który wspiera tych panów, niezależnie od tego co by nie zrobili.
(Brawa)

Ale trzeba to powiedzieć, trzeba to powiedzieć w imię przyszłości. W imię Polski jako państwa demokratycznego.
(Brawa.)

Trzeba to powiedzieć w imię sprawiedliwości, trzeba powiedzieć w imię uczciwości, w imię honoru Polaków i Polski.
(Brawa.)

Ale trzeba to powiedzieć w imię tego i dlatego, aby nadszedł dzień prawdy o którym
tu wszyscy mówiliśmy. Ja choć jestem na pewno dużo starszy niż pani Merta, ale nie będzie potrzeba całego życia , mojego z pewnością krótszego niż Pani, jak chodzi o czas jaki mamy przed sobą, by ta prawda wyszła na jaw. Ze wszystkimi konsekwencjami. Dziękuję.
(Brawa.)


źródło: Blogmedia blogmedia24.pl/node/36596
Relacja video ze spotkania
Magdalena Merta


Sara Kushner czyta posłanie od kongresmena Petera Kinga


Andrzej Melak


Harvey Kushner – część I


Harvey Kushner – część II

Autor:  Fakty Smoleńsk [ 12 Wrz 2010, 19:30 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

rosyjski ekspert - stenogramy sfałszowane


Za Rzepą:

Według Andrieja Iłłarionowa, rosyjskiego eksperta, byłego doradcy Władimira Putina, stenogram z rozmów na pokładzie Tu-154 mógł zostać sfałszowany

„W najważniejszym momencie, kiedy samolot zmniejszał wysokość i podchodził do lądowania, wieża w Smoleńsku milczała przez długi czas. Milczała, kiedy samolot podchodził do lądowania i tracił wysokość dużo szybciej - przynajmniej według tych danych - niż powinien" – mówi w rozmowie z Bronisławem Wildsteinem.

„Dla lądowań normalny kąt, pod którym samoloty zmniejszają wysokość to 2,5-3 stopnie. Zgodnie z tym samym stenogramem i zgodnie z informacją, na jakiej wysokości znajdował się samolot i jak daleko od pasa startowego, można sądzić, że kąt na pewno nie miał 3 stopni, a możliwe, że 7 albo 8 stopni, a może nawet więcej. Czyli można sądzić, że samolot pikował w dół, a jeśli tak było, to takie zniżanie się nie mogło pozostać niezauważone i przez samych pilotów, i przez kontrolerów. Ale żadnego wskazania na to, że albo piloci, albo kontrolerzy w jakiś sposób reagowali na to, nie ma. Także inaczej mówiąc, kiedy samolot tracił wysokość z tak niewiarygodną szybkością zgodnie z tym stenogramem, który czytaliśmy, kontroler powtarza tylko „wszystko w porządku, znajdujecie się na pasie".

Niejednokrotnie rosyjskie środki masowego przekazu, powołując się na oficjalne źródła, przekazywały informację o tym, że wieża kontroli lotów w Smoleńsku kilka razy dawała polecenie polskiemu samolotowi, że ma odlecieć i nie lądować w Smoleńsku, a odlecieć albo do Witebska, albo do Moskwy albo do Mińska. Opublikowany stenogram nie dał ani jednego potwierdzenia tego. Tam nie ma ani jednego zakazu ani polecenia, żeby nie ładować w Smoleńsku” – opowiada Rosjanin.

„To, że takiej sytuacji dyspozytorzy staraliby się ukryć swój błąd, to nie dziwi. To zrozumiałe psychologicznie zachowanie człowieka. Ale żaden kontroler lotów, na żadnym lotnisku nie jest w stanie spowodować, żeby nie tylko oni, ale rosyjscy ministrowie, MAK, środki masowej informacji, rosyjska państwowa agencja RIA Novosti, przekazywali nieprawdziwe informacje. I przedstawiali stenogram z informacjami w sposób ewidentny sfałszowanymi. Żaden kontroler ani dowódca lotniska, żaden dowódca sił powietrznych nie ma takiej władzy, żeby zmanipulować taką ilość informacji” – tłumaczy Iłłarionow.

No i co polskie kanalie zrzucające winę na pilotów i prezydenta?
http://ludzki.salon24.pl/228400,rosyjsk ... falszowane

Autor:  rosmar [ 12 Wrz 2010, 21:46 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Trumna z NN wśród ofiar katastrofy smoleńskiej
Dwa tygodnie po pogrzebach ofiar samolotu prezydenckiego do Polski dotarło kilkanaście trumien ze szczątkami ofiar. Jedna z nich opatrzona była napisem NN - pisze "Gazeta Polska".

Image



Koszmar powtórnych pogrzebów

Niektórzy bliscy ofiar tragedii pod Smoleńskiem musieli przeżywać powtórny horror

Wg tygodnika, rodzinom zaproponowano skremowanie szczątków i złożenie ich do zbiorowej mogiły na warszawskich Powązkach. Część rodzin się zgodziła. Inni - woleli złożyć szczątki bliskich do grobów, w których spoczęły wcześniej ich ciała. Wśród osób, które musiały ponownie przeżyć koszmar pogrzebów, znalazły się siostry tragicznie zmarłego w Smoleńsku szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Aleksandra Szczygły. W rozmowie z "Gazetą Polską" wspominają:

"Informacja o tym, że po badaniach DNA zidentyfikowano kolejne szczątki brata, spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Zapytano nas, czy chcemy je skremować i złożyć do wspólnej mogiły. Zadecydowaliśmy jednak, że zorganizujemy ponowny pogrzeb. Nikt nam nie odpowiedział na pytanie, dlaczego musieliśmy na nowo przeżywać ten koszmar. Przecież w Moskwie, jeszcze przed identyfikacją ciała, Rosjanie mieli DNA brata. Czy nie można było od razu przeprowadzić dokładnej identyfikacji?"

Inny, zastrzegający anonimowość krewny jednej z ofiar, mówi:

"Tydzień po pogrzebie okazało się, że po zakończeniu badań DNA bardzo dużo nowych szczątków przyjechało do Polski, wśród których były także szczątki członka mojej rodziny. Spytano mnie, czy chcę je skremować, na co się nie zgodziłam. Odbył się drugi pogrzeb i druga trumna została złożona do rodzinnego grobu. Dla mnie to był szok, nie rozumiem, dlaczego musieliśmy przeżywać to cierpienie na nowo. Inne rodziny zdecydowały się na kremację i urny zostały pochowane w zbiorowej mogile na Powązkach. Wiem też, że z Moskwy przywieziono niezidentyfikowane szczątki, które określono jako NN, które skremowano i które pochowano w urnie obok innych na cmentarzu powązkowskim".

Minister Kopacz zapewniała o największej staranności

Gazeta przypomina słowa urzędników rządu ministra Donalda Tuska, z minister Ewą Kopacz na czele, którzy twierdzili, że identyfikacja jest przeprowadzana perfekcyjnie, każdy element ziemi z miejsca katastrofy przesiany, a Gdy znaleziono najmniejszy szczątek na miejscu katastrofy, wtedy przekopywano z całą starannością ziemię na głębokości ponad 1 m i przesiewano ją w sposób szczególnie staranny. Każdy znaleziony skrawek został przebadany genetycznie (wypowiedź minister Ewy Kopacz).

Rodziny ofiar chcą się teraz spotkać z szefową resortu zdrowia i premeirem Donaldem Tuskiem, żądają wyjaśnień.

A jak to wyglądało w Nowym Jorku

"Gazeta Polska" opisuje też procedury, jakie przy identyfikacji zwłok zostały zastosowane w przypadku zamachów na World Trade Center w Nowym Jorku, 11 września 2001 roku, czy w Londynie 7 pipca 2005 r.:

Po 11 września 2001 r. Rudolph Giuliani, burmistrz Nowego Jorku, zarządził, że każda cząstka ludzka większa od paznokcia będzie zbadana – badania trwały 3,5 roku i dopiero wtedy niezidentyfikowane bardzo małe ludzkie szczątki zostały skremowane i pochowane.

Z kolei po ataku 7 lipca 2005 r. w Londynie zarządzono, że wszystkie ludzkie szczątki muszą być przebadane genetycznie. W Wielkiej Brytanii nie zdarzyło się, by po katastrofach oddawano ciała bez badań DNA wszystkich szczątków. W przypadku katastrof lotniczych eksperci wymagają od patologów, by podczas sekcji zwłok ofiar można było stwierdzić, czym została spowodowana śmierć np.: uduszeniem, obrażeniami od ognia, od wybuchu; czy na ciele są dowody, że zawiódł samolot; czy są dowody, że coś mogło wpłynąć na pasażerów samolotu, np. gaz; jak reagowali pasażerowie na ciśnienie; czy pasażerowie zmarli podczas rozbicia, czy też po; czy pasażerowie spodziewali się wypadku; gdzie kto siedział i w jakim był stanie.

Nie wiadomo, jaką procedurę zastosowano przy identyfikacji ciał ofiar katastrofy Smoleńskiej - podsumowuje "Gazeta Polska".

mch, Gazeta Polska/wpolityce.pl
http://beta.polskieradio.pl/5/3/Artykul ... molenskiej

Autor:  rosmar [ 12 Wrz 2010, 22:05 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Rzecznik Tuska o katastrofie: Ktoś nadpiłował skrzydło

Paweł Graś dał pokaz swojego poczucia humoru.

W porannym programie Moniki Olejnik na antenie Radia Zet jak zwykle dyskutowali politycy. W pewnym momencie szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak zapewne za sprawą słów swojego szefa zajął się kwestią drzewa, które według oficjalnej wersji miało urwać skrzydło prezydenckiego tupolewa:
Dlaczego w zderzeniu z 40-centymetrowym drzewem, brzozą, odpadło skrzydło?
Jest to problem, na który zwracają uwagę nie tylko politycy, ale też eksperci przy prędkości i masie samolotu tak cienkie drzewo powinno być skoszone niczym trzcina. Jednakże rzecznik rządu Paweł Graś nie potraktował tematu poważnie. Zamiast tego rzucił żartem i tak wyjaśnił urwanie skrzydła:
Bo ktoś je nadpiłował.
Nic dziwnego, że powstają kolejne teorie spiskowe, skoro na rozsądne pytania rzecznik polskiego rządu potrafi tylko odpowiedzieć głupkowatym chichotem i debilnym żartem. A zresztą, kto wie może słowa o nadpiłowanym skrzydle mają jakieś drugie dno?
http://www.pardon.pl/artykul/12394/rzec ... l_skrzydlo

Autor:  Expert [ 13 Wrz 2010, 18:51 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Wywiad z anonimowym borowcem - POLSAT News - 4.sierpnia 2010.

Autor:  brysko [ 13 Wrz 2010, 23:29 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Witam,
Najbardziej mnie dziwi że nikt prawie nie porusza faktu rozkawałkowania samolotu. Tak oczywiste ułożenie i struktura kawałków samolotu przecież jasno wskazuje na to że samolot rozpadł się w powietrzu. Ciekawe że nikt o tym na żadnym forum nie pisze. Rozważane są różne warianty katastrofy a przecież gołym okiem widać na zdjeciach ze wybuchy były dwa. Pierwszy odwalił kawał skrzydła i spowodował rozerwanie, wykrzywienie konstrukcji skrzydła.

Załącznik:
634198004718916010.jpg
634198004718916010.jpg [ 55.33 KiB | Obejrzany 4868 razy ]


Widać to tak wyraźnie na zdjęciach, że dziwi mnie to ze nikt tego jeszcze nie zauważył. Drugi wybuch rozerwał kadłub wg. moich wyliczeń na wyskości około 30 m. Wybuch ten rozerwał kadłub, powodując oddzielanie się skrzydeł, ogona a przez to odciął zasilanie silników co spowodowało nieuszkodzenie łopatek silnika przy kontakcie z ziemią. Silniki wyłaczone spadły z niedużej wysokości przez to nieobracajace się łopatki turbin nie uszkodziły się.

Załącznik:
miejsce_katastrofy_6.jpg
miejsce_katastrofy_6.jpg [ 349.67 KiB | Obejrzany 4896 razy ]


Pozdrawiam

Autor:  Admin [ 14 Wrz 2010, 07:51 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

brysko napisał(a):
Witam,
Najbardziej mnie dziwi że nikt prawie nie porusza faktu rozkawałkowania samolotu. Tak oczywiste ułożenie i struktura kawałków samolotu przecież jasno wskazuje na to że samolot rozpadł się w powietrzu.

Pozdrawiam


Witam,słuszne uwagi i spostrzeżenia .O rozpadzie samolotu w powietrzu piszę bezustannie [Twoje wyliczenia że stało to się na wysokości 30 m są bardzo prawdopodobne]
3 maja w mojej analizie viewtopic.php?f=34&t=297&start=80
zaznaczam miejsca ewentualnej detonacji
Image
Cytuj:
Pierwszy odwalił kawał skrzydła i spowodował rozerwanie, wykrzywienie konstrukcji skrzydła.
moim zdanie to za mało jak na pierwszy wybuch
Cytuj:
Drugi wybuch rozerwał kadłub wg. moich wyliczeń na wyskości około 30 m. Wybuch ten rozerwał kadłub, powodując oddzielanie się skrzydeł, ogona a przez to odciął zasilanie silników

Tak to mogło wyglądądać

Cytuj:
powodując oddzielanie się skrzydeł, ogona a przez to odciął zasilanie silników co spowodowało nieuszkodzenie łopatek silnika przy kontakcie z ziemią. Silniki wyłaczone spadły z niedużej wysokości przez to nieobracajace się łopatki turbin nie uszkodziły się

Myślę że bardzo słuszne założenia,najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie przyczyny tak dobrego stanu silników a zdjęcie w doskonałej jakości
Pozdrawiam

Autor:  rosmar [ 14 Wrz 2010, 08:09 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

wifil napisał(a):
A co to pod godolą podwozia leży (pierwsze zdjęcie w poprzednim poście)? Trzy drzewka... Ale raczej nie złamane... raczej ucięte równo piłą... Zapewne samolot rozbijając się trafił w skład opału....

Zdjęcie zapewne pochodzi z okresu sprzątania wraku ale trzeba to koniecznie sprawdzić z innymi zdjęciami czy tam coś rosło wcześniej

Autor:  Fakty Smoleńsk [ 14 Wrz 2010, 08:48 ]
Temat postu:  Re: Katastrofa samolotu Prezydenta RP pod Smolenskiem / Tu-154M

Czy linia nr 602 zasilała smoleńską wieżę?

Z pilotem mającym wieloletnie doświadczenie w lotach na tupolewach (nazwisko do wiadomości redakcji ze względu na wydany pilotom PLL LOT zakaz wypowiadania się na temat katastrofy smoleńskiej) rozmawia Marta Ziarnik

Dobrze Pan zna smoleńskie lotnisko?
- Tak, byłem na miejscu i bardzo wnikliwie studiowałem jego dokumentację. Zasadniczo zostało ono gdzieś na początku tego roku ograniczone jedynie do bazy postojowej dawnych samolotów Ił-76. Na płycie lotniska stoi w tej chwili bardzo dużo wycofanych z eksploatacji samolotów po rosyjskim wojsku, ale także po Aerofłocie. One służyły jedynie do celów transportowych. W związku z tym to lotnisko nie było w jakiś szczególny sposób eksploatowane. Powiedziałbym nawet, że zostało "zamrożone". Jednak przed tymi zmianami na lotnisku w Smoleńsku były na pewno (wiem to od jednego z Rosjan) dwa kable podziemne, które zasilały cały obiekt. Z tego, co obecnie mówią Rosjanie, wynika, że te kable nie są już jednak używane. Obecnie lotnisko zasilają więc najprawdopodobniej ostatnie cztery przyłącza biegnące z podstacji Smoleńsk-Siewiernaja (która jest zaopatrywana przez elektrownię atomową w Diesnogorsku, oddaloną od niej o mniej więcej 70-100 kilometrów na południowy wschód od Smoleńska). Podejrzewam, że jedno z tych przyłączy jest w tej chwili podstawowe (newralgiczne) do zaopatrzenia również wieży i urządzeń lotniskowych. Trzy pozostałe są już raczej kablami awaryjnymi. Jak jest na sto procent, tego jednak nie wiemy. Informacje, o których mówię, wynikają bowiem z rosyjskiego protokołu z dochodzenia w sprawie faktu odłączenia linii wysokiego napięcia 602, do którego doszło na chwilę przed tragedią maszyny Tu-154M 101.

A co dokładnie zasilała zerwana linia 602?
- Tego dokładnie właśnie nie wiem. Nie dysponujemy takimi informacjami.

Jeśli lotnisko posiada cztery źródła zasilania, to chwilowe uszkodzenie jednego z nich mogło mieć jakiś większy wpływ na zaburzenia funkcjonowania samej wieży?
- Tego nie wiemy na sto procent. To jest kolejna tajemnica tej tragedii, do której MAK w ogóle się nie ustosunkował. A powinien. Jeśli jednak linia 602 faktycznie zasila wieżę, to jej zerwanie nie powinno w szczególny sposób zakłócić pracy, gdyż wieża powinna posiadać dodatkowe zasilanie awaryjne. Prawdopodobnie jednak trzeba je ręcznie uruchomić, i to spoza budynku wieży. Proszę także zwrócić uwagę na to, że prawdopodobnie bardzo dużo instalacji lotniska, jak radar czy znaczna część oświetlenia, to instalacje polowe, mobilne. Nie wiadomo, jak przyłączone były do sieci energetycznej i czy były podpięte pod alternatywne źródło zasilania i pod lotniskowe zasilanie awaryjne.

W protokole z dochodzenia w sprawie odłączenia linii wysokiego napięcia jest informacja, że przerwanie dostaw energii ze stacji elektroenergetycznej Siewiernaja nastąpiło w godzinach 10.39.35-10.41.11. Tymczasem ze stenogramów MAK wynika, iż polski samolot rządowy był wówczas na wysokości około 300-400 metrów.
- Nie tylko był na wysokości 400 m, ale w odległości 6 km od tej linii. Nasz samolot na pewno nie mógł zerwać tej linii energetycznej. Jest to niemożliwe. Nie zgadzają się nawet czasy. Nie mógł być ponad tą linią w momencie jej zerwania. W dodatku linia biegnie bardzo nisko, kilkanaście metrów nad ziemią, to linia średniego napięcia, taka sama jak w każdym mieście w Polsce.

W protokole czytamy, że przerwanie dostaw nastąpiło "przypuszczalnie z powodu upadku samolotu". W odległości 10 metrów znajdowały się szczątki samolotu.
- To jest właśnie bardzo zastanawiające. Rosjanie początkowo oficjalnie oświadczyli, że znaleźli na miejscu zerwania linii części polskiego samolotu. Później jednak przyznali, iż znaleźli jedynie kawałek skrzydła Tu-154M. Tyle że ten kawałek był oderwany w wyniku kontaktu z brzozą, nie ma raczej możliwości, aby coś odpadło od polskiego Tu-154M po kontakcie z kablami.

W jakiej dokładnie odległości od lotniska nastąpiło zerwanie linii 602? Część skrzydła była niby na poziomie słupa 2/4, to blisko ściętych drzew?
- Tak, linia jest odległa zaledwie kilkaset metrów od ogrodzenia lotniska. Polski Tu-154M 101 był wtedy 5--6 km od niej. Na zdjęciach satelitarnych widać koło początku pasa szosę i to właśnie wzdłuż niej biegnie linia wysokiego napięcia nr 602.

Jak ten kawałek skrzydła mógł się nagle znaleźć kilkaset metrów dalej od miejsca upadku?
- Znalazł się tam, bo samolot utracił go po zderzeniu z brzozą. Nie wykluczam, że nastąpiła rotacja tego fragmentu i przeleciał on własnym pędem jakąś odległość. Wbił się w ziemię 10 m od linii średniego napięcia. Najwcześniejszy moment oderwania tej części skrzydła to godzina 10.40.9, w stenogramie "odgłos zderzenia z masywem leśnym". Zerwanie linii nastąpiło znacznie wcześniej. Zastanawiające są jeszcze inne liczby: straż pożarna przybyła tam o 10.44, samochód Ministerstwa do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych około 10.50. Nie wiem zatem, dlaczego rosyjski minister do spraw sytuacji nadzwyczajnych podawał bardzo długo 10.56 jako godzinę katastrofy.

Jeśli linii nie zerwał Tu-154M, to w jaki sposób mogło dojść do jej uszkodzenia?
- Prawdopodobnie linię uszkodził zupełnie inny samolot, o którym jeszcze nie wiemy. Jeśli by tak było w rzeczywistości, to cała sprawa katastrofy naszego samolotu rządowego jeszcze bardziej by się skomplikowała. W każdym razie jest to moment w dalszym ciągu niewyjaśniony.
Moim zdaniem, mógł ją zerwać tajemniczy Ił-76M. Jest to bardziej prawdopodobne niż teza, jakoby zerwał ją polski samolot. Ił mógł ją musnąć swoim podwoziem, czyli gumowymi kołami. Mogły pozostać po tym jakieś ślady.

Są jakieś zdarzenia potwierdzające, że to Ił-76 zerwał linię?
- Z tego, co mi wiadomo, to nawet nie sprawdzono tej kwestii. Nie ma bowiem na ten temat żadnych komunikatów - ani po stronie polskiej, ani po rosyjskiej. Osobiście przeprowadzałem dla siebie taką małą symulację komputerową i moim zdaniem Ił-76 może być kluczowy w całej tej sprawie. Tymczasem MAK całkowicie go pominął. Informacje o tym samolocie nie występują w żadnych rosyjskich (ani nawet polskich) raportach itp. Ocenić jednak jego ewentualny wpływ na katastrofę moglibyśmy dopiero w momencie, gdybyśmy znali zapisy z wieży - czyli komunikaty Iła-76 z wieżą. Do tej pory dysponujemy jedynie informacjami ze stenogramu, że wspomniany Ił-76 tam się znajdował, że próbował lądować i w ostateczności odleciał. Mówiła o nim także załoga polskiego jaka.
Nie wiemy także, jaka dokładnie była rola wspomnianego iła. Pojawiająca się później wzmianka rosyjska mówiła o tym, że miał on przywieźć funkcjonariuszy służby federalnej do obsługi i zabezpieczenia uroczystości. Znając jednak Rosję, jest to niemożliwe, gdyż Rosjanie zabezpieczaliby ten teren już kilka dni wcześniej. Polski Tu-154M odleciał z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem względem planów. Tymczasem czas lotu iła pokazywałby, że Rosjanie planowali wysłać ochronę już po przyjeździe polskiego prezydenta. To po prostu niemożliwe. Tak więc dalej pozostaje pytanie o rzeczywistą rolę tej maszyny.

Dziękuję za rozmowę.
naszdziennik
14 lipca 2010

Strona 26 z 369 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/